Armagedon u Rutkowskich! Maja deportowana, Krzysztof „2 metry od śmierci”
Źle dzieje się u Rutkowskich. Maja Rutkowski została deportowana, a Krzysztof Rutkowski omal nie zginął we własnym domu. Co się stało? Rozłąka celebrytów rozpoczęła falę dramatycznych wydarzeń.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co spotkało Maję Rutkowski w drodze na plan „Królowej przetrwania”.
- Dlaczego Maja Rutkowski została deportowana.
- Co wydarzyło się w domu Krzysztofa Rutkowskiego.
- Dlaczego Krzysztof Rutkowski uważa, że omal nie zginął we własnym domu.
Maja Rutkowski okradziona! Nie wystąpi w „Królowej przetrwania”?
Rutkowscy po raz pierwszy od lat podjęli decyzję o rozłące. Nie chodzi jednak o rozstanie, a wyjazd Mai Rutkowski na plan „Królowej przetrwania”. - Przez tyle dni nigdy wcześniej w naszym 15-letnim związku nie zdarzyło się, żebyśmy nie mieli ze sobą kontaktu - nawet telefonicznego. Na szczęście dajemy radę: lodówka jest pełna, nie chodzimy głodni, ale bardzo tęsknimy - komentował w rozmowie z Pudelkiem udział małżonki w programie TVN Krzysztof Rutkowski. Niestety szybko okazało się, że wyjazd Mai Rutkowski chyba sprowadził na nich pasmo nieszczęść.
Kochani, ja właśnie jestem dwa dni w podróży. Ukradziono mi paszport i co? Nie chcą mnie wpuścić na Sri Lankę i jestem deportowana. Rozumiecie to? Masakra. Powiem wam, że jest mi tak przykro. Sytuacja dla mnie jest wstrząsająca…
Na razie nie wiadomo, czy kradzież paszportu i opóźnienie w podróży sprawią, że Maja Rutkowski będzie musiała zrezygnować z udziału w „Królowej przetrwania”. Celebrytka z pewnością może liczyć na wsparcie Krzysztofa Rutkowskiego, lecz i on ma swoje problemy. Chociaż detektyw zapewnia, że dobrze radzi sobie z domowymi obowiązkami, chyba nie sądził, że zaliczy bliskie spotkanie ze śmiercią.
Krzysztof Rutkowski prawie zginął! Omal nie spadł na niego żyrandol
Na oficjalnym koncie Krzysztofa Rutkowskiego znalazło się nagranie, na którym detektyw zdradził fanom, co spotkało go w jego własnym domu. Celebryta omal nie został przygnieciony przez ciężki żyrandol za 15 tys. euro. „Witam was z mojego pięknego domu, w którym wczoraj byłem dosłownie 2 metry od śmierci. Zastanawiacie się, dlaczego? Taki piękny żyrandol, jak ten, który tutaj wisi i waży około 200 kg, wisiał również na tym suficie. Zobaczcie…” - mówił.
Siedziałem na tej kanapie, oglądałem telewizję, kiedy już dałem dzieciom kolację. Była godzina 23:30 i praktycznie na moich oczach, przede mną, runął na podłogę żyrandol. W tym roku doświadczyłem trzęsienia ziemi, samolot prawie spadł ze mną nad Phuket, mój przyjaciel wypadł z jachtu również na jednej z wysp przy Phuket, pochowałem mojego współpracownika i przyjaciela Kamila. Czy jest to oszukać przeznaczenie? (...) Ale myślę, że jestem urodzony pod dobrą gwiazdą i jeszcze nie przyszedł ten czas i ta pora. Żona wyjechała, świat się wali, chata się rozsypuje
Źródło: Meloradio.pl/Pudelek/Super Express