Nie tylko Polacy wściekli się po Eurowizji. Te kraje domagają się zmian
Eurowizja 2025 dobiegła końca, choć nie obyło się bez kontrowersji. Polacy są wściekli na jury, które przyznało Justynie Steczkowskiej bardzo niskie noty. Inne kraje biorące udział w Konkursie Piosenki Eurowizji domagają się zmian w głosowaniu i usunięcia Izraela ze stawki.
- Kontrowersje wokół Eurowizji 2025. Kraje domagają się zmian w głosowaniu.
- Izrael oskarżony o kupowanie głosów na Eurowizji. Wykluczą go z konkursu?
- Hiszpania, Belgia i Finlandia mają dość. Chcą konkretnych zmian na Eurowizji.
Eurowizja 2025 w cieniu kontrowersji. Wściekli się nie tylko Polacy
69. Konkurs Piosenki Eurowizji wygrała Austria, a o zwycięstwo otarł się Izrael. Podczas ogłaszania wyników publiczność wstrzymała oddech, gdyż wygrana drugiego z wymienionych państw mogłaby oznaczać koniec Eurowizji. Fani od jakiegoś czasu domagają się usunięcia Izraela ze stawki konkursowej i potraktowania go tak jak Rosji, która została wykluczona z muzycznej rywalizacji po ataku na Ukrainę. Pełnoskalowa inwazja Izraela na Palestynę nie przekonuje Europejskiej Unii Nadawców do zerwania współpracy z agresorem, a głównym sponsorem Eurowizji wciąż pozostaje jedna z izraelskich marek kosmetycznych.
To jednak nie koniec kontrowersji wokół Konkursu Piosenki Eurowizji. Wątpliwości wzbudzają oceny jury i sposób oddawania głosów przez widzów. Kiedy Polacy zobaczyli, ile punktów od „ekspertów” otrzymała Justyna Steczkowska, byli wściekli, ale na ostateczne wyniki ostro zareagowały także inne kraje Europy. Telewizje należące do Europejskiej Unii Nadawców mają dość i domagają się zmian na Eurowizji. Swoje żądania wystosowali już przedstawiciele Hiszpanii, Belgii i Finlandii. Szczegóły poniżej.
Hiszpańska telewizja domaga się zmian na Eurowizji. Zareagował nawet premier
Jak wygląda głosowanie na Eurowizji? Widzowie nie mogą oddać głosu na swój kraj, chyba że żyją poza jego granicami. Z jednego numeru można wysłać maksymalnie 20 głosów. Niestety zarówno podczas tegorocznego Konkursu Piosenki Eurowizji, jak i w 2024 roku przedstawicieli Izraela oskarżono o kupowanie zagranicznych kart SIM i masowe głosowanie na ich reprezentantki. W 2025 roku Izrael nie otrzymał punktów od widzów jedynie z Polski, Armenii i Chorwacji. Dziwnym trafem akurat w tych krajach prawo wymaga wcześniejszej rejestracji każdej karty SIM. Jako pierwsza zmian w zasadach głosowania na Eurowizji zaczęła domagać się Hiszpania.
Hiszpańskie RTVE formalnie zwróciło się do organizatorów o pilną rewizję sposobu głosowania publiczności podczas konkursu. Hiszpanie „poddają w wątpliwość” czy obecny system sprawdza się w realiach politycznych napięć, gdy każdy widz może oddać maksymalnie 20 głosów. Ich zdaniem „ułatwia to polityczne mobilizacje lub zorganizowane kampanie”. (…) Telewizja RTVE argumentuje swój wniosek własnymi danymi dotyczącymi głosowania. W finale otrzymano prawie 150 tysięcy głosów, z których ponad 110 tysięcy oddano przez Internet. Nowy sposób głosowania znacznie ułatwił nabywanie kart SIM oraz wykorzystywanie luk w systemie technologicznym do masowego nabijania głosów. Telewizja złożyła dziś wniosek o dokładny audyt całego procesu głosowania, który ma na celu wyjaśnienie wszystkich wątpliwości dotyczących jego przebiegu
Belgia i Finlandia chcą zmian głosowania na Eurowizji. Izrael kupował głosy?
W ślad za Hiszpanią poszli przedstawiciele belgijskiej telewizji. Nadawcy przyznali, że rozważają wycofanie się z Konkursu Piosenki Eurowizji, jeśli organizatorzy nie zapewnią „przejrzystości” w głosowaniu. Co ciekawe w spór zaangażowali się także politycy z dwóch wcześniej wymienionych państw. Premier Hiszpanii wprost zaczął domagać się wykluczenia Izreala z rywalizacji tak, jak zrobiono to z Rosją, a „przedstawiciele znaczącej w belgijskim parlamencie partii Vooruit nawoływali w mediach do wszczęcia dochodzenia wobec belgijskiego głosowania, z którego najwyższa nota trafiła do niewyróżniającego się pod względem odtworzeń numeru z Izraela”. To jednak nie koniec, bowiem sporo wątpliwości dotyczących głosowania widzów miała także Finlandia.
Juha Lahti - szef działu rozrywki w telewizji YLE - zwrócił się do EBU z pytaniem, czy nie „nadszedł czas, aby zaktualizować zasady głosowania” oraz przeanalizować, czy obecne zasady „nie sprzyjają nadużyciom”. Finowie odwołują się przy tym do zasady dwudziestokrotnego głosowania z jednego numeru SIM, czemu przypisuje się dużą rolę w ostatecznych wynikach sobotniego finału
Fińska telewizja chciałaby zmiany zasad Eurowizji i zwiększenia znaczenia głosowania widzów kosztem jury. Przedstawiciele Finlandii sugerują też, że warto byłoby ograniczyć możliwą liczbę głosów wysyłanych z jednego numeru, zakazać prowadzenia kampanii reklamowych reprezentantów poszczególnych państw (które w przypadku Izreala opłacał tamtejszy rząd) oraz zwiększyć liczbę członków komisji jurorskich, które w tym roku dość niesprawiedliwie oceniły poszczególne występy w tym show Justyny Steczkowskiej.
Źródło: Melo/Misja Eurowizja