Marcin Miller ma poważne problemy ze zdrowiem. „Powinna być wykonana operacja”
Marcin Miller rozgadał się na temat swoich problemów zdrowotnych. Fani nie przewidywali, że z muzykiem może być aż tak źle. Na razie artysta polega na lekach przeciwbólowych oraz wiedzy lekarzy, ale doskonale wie, że musi przejść operację.
- Marcin Miller od wielu lat szaleje na scenie wraz z zespołem Boys.
- Praca i ciągłe podróże najwidoczniej dały mu się we znaki. Muzyk zmaga się z przepukliną trzech kręgów.
- Marcin Miller polega na lekach przeciwbólowych i opiece specjalistów. Niestety operacja jest nieunikniona.
Nie jest dobrze ze zdrowiem Marcina Millera
Marcin Miller, 55-letni lider zespołu Boys, już od wielu lat zmaga się z problemami zdrowotnymi. Dokucza mu ból kręgosłupa, a to „zasługa” przepukliny trzech kręgów. Schorzenie niestety się odnawia. Muzyk w rozmowie z Faktem przyznał, że „wystarczy jedno szarpnięcie” i już czuje się o wiele gorzej.
Lider zespołu Boys sam zastanawia się, z czego mogą wynikać problemy zdrowotne. Na myśl przyszły mu ciągłe podróże, praca i szaleństwa na scenie bez uprzedniej rozgrzewki. – Zrobiłem ostatnio zdjęcie rentgenowskie i widać, że zamiast być lepiej, jest gorzej. Myślę, że operacja kręgosłupa jest nieunikniona – dodał Marcin Miller. A co radzą lekarze? Próbowano przeróżnych rozwiązań.
Marcin Miller musi przejść operację
Marcin Miller w rozmowie z Faktem opowiedział, że w 2024 roku przeszedł zabieg w klinice w Lublinie. Wszystko trwało ok. 20 minut i polegało na wstrzyknięciu sterydu w miejsce bólu. Na drugi dzień muzyk wyszedł ze szpitala, ale musiał pozostawać pod kontrolą lekarza oraz osteopaty. Medycy i specjaliści robili wszystko, co mogli, aby tylko Marcin Miller nie szedł pod nóż. Artysta ma nawet kilka sesji rehabilitacyjnych w tygodniu, a jego kręgosłupem opiekuje się osobisty trener i masażysta. Niestety widmo operacji staje się coraz wyraźniejsze.
– Lekarze sugerują, że powinna być wykonana operacja. Jestem ciężkim przypadkiem. Nie klinicznym, ciężkim przypadkiem jako człowiek. W tygodniu przechodzę rehabilitację, a w weekend pojadę w trasę i wszystko zepsuję. Na co dzień i na scenie funkcjonuję, dzięki lekom przeciwbólowym – przekazał Faktowi Marcin Miller.
Muzyk ma niestety tak napięty grafik, że czas na operację znajdzie dopiero w lutym lub w marcu przyszłego roku. Miejmy nadzieję, że do wakacji się zagoi, bo wierni fani czekają. Na szczęście Marcin Miller może liczyć na nieocenione wsparcie żony i zapowiada: – To moje życie. Będę śpiewał, dopóki starczy sił.
Źródło: Melo/Fakt