Zła diagnoza zepsuła mu pół roku życia. Adam Konkol „oszukał przeznaczenie”
Adam Konkol ujawnił, że padł ofiarą złej diagnozy. Lekarze poinformowali go, że czeka go walka z rakiem, a po pół roku zmienili zdanie. Lider zespołu Łzy uważa, że „oszukał przeznaczenie”, ale i tak ma za złe lekarzom, że zepsuli mu pół roku życia.
- Adam Konkol to znany muzyk i założyciel zespołu Łzy
- Adam Konkol w kwietniu 2024 roku ujawnił, że zmaga się z agresywnym nowotworem płuc
- Po pół roku stresu Adam Konkol dowiedział się, że lekarze postawili złą diagnozę
Adam Konkol miał walczyć z rakiem. Lekarze przyznali się do złej diagnozy
Adam Konkol ostatnio znalazł się w centrum zainteresowania, gdy powrócił do konfliktu z Anną Wyszkoni. Założyciel zespołu Łzy uważa, że piosenkarka nie powinna wykonywać hitu „Agnieszka”. Wokalistka jest innego zdania i pozwoliła sobie zaśpiewać przebój Łez na „Sylwestrowej Mocy Przebojów”. Wyciszenie sporu muzyków nie oznaczało zniknięcia Adama Konkola z internetowych nagłówków i pierwszych stron gazet.
Artysta właśnie podzielił się przerażającą historią. I chociaż miała ona szczęśliwy koniec, i tak zepsuła mu pół roku życia. Jeszcze niedawno Adam Konkol miał walczyć z rakiem. Jakież było jego zdziwienie, gdy okazało się, że lekarze postawili mu złą diagnozę. - Ktoś zepsuł mi i mojej rodzinie pół roku życia. Wszystko zawaliło się jednego dnia. Żyłem ze świadomością, że muszę swoje sprawy szybko pozałatwiać - opowiadał oburzony w Fakcie.
Adam Konkol uciekł śmierci spod kosy, ale i tak ma żal do lekarzy
W kwietniu 2024 roku wyszło na jaw, że Adam Konkol ma poważne problemy zdrowotne. Informacja o chorobie była dla niego sporym zaskoczeniem. Artysta nigdy nie palił papierosów, a miał się zmierzyć z nowotworem płuc. Sytuację utrudniał fakt, że lider Łez cierpi z powodu zespołu Eisenmengera. Wada serca uniemożliwia wykonanie większości zabiegów i operacji.
U mnie nie można żadnego zabiegu wykonać, nie można mnie uśpić, ponieważ serce by nie wytrzymało. Nie za bardzo można coś z tym zrobić. Ale są leki i dzięki nim mogę w miarę normalnie funkcjonować. Muszę się pilnować, spokojnie żyć, wysypiać się i jeździć do kontroli co dwa, trzy miesiące. Medycyna bardzo poszła do przodu, a ja już biorę mniej leków. Ale i tak jest dobrze, w porównaniu z tym, co było 10-15 lat temu, gdzie nie mogłem normalnie na piętro wejść
Niespodziewanie Adam Konkol wyznał, że udało mu się „oszukać przeznaczenie”, a lekarze, którzy postawili straszną diagnozę, bardzo się pomylili. - Wyrok, który lekarze mi w lutym napisali na kartce, czyli rak złośliwy płuc, na 99 proc. okazał się stanem zapalnym, pochorobowym. (…) Przechodziłem bardzo poważną grypę typu A, a badanie PET-a wykonano w lutym po grypie. I nie brano tego pod uwagę przy pisaniu wyroku - opowiadał. Podziękował też dziennikarzom, ponieważ uważa, że to właśnie po szumie medialnym związanym z informacją o jego chorobie specjaliści zwołali dodatkowe konsylium lekarskie.
Gdyby została wykonana radioterapia, to uszkodziłaby mi płuca. (…) Ktoś z lekarzy bardziej się temu przyjrzał i postanowił, żebym zrobił prześwietlenie PET. (…) Okazało się, że ten guzek nadal świeci, ale zmalał. A podobno w przypadku raka on nie powinien sam z siebie zmaleć, więc lekarze powiedzieli, żebym normalnie żył, już o tym nie myślał i się nie stresował
Źródło: Melo/Fakt