advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:

Afera wokół partnera ciężarnej Kasi Moś. Zarzucili mu kłamstwa i zdrady

3 min. czytania
10.12.2024 17:06
Zareaguj Reakcja

Kasia Moś spodziewa się dziecka z neurochirurgiem Łukaszem Grabarczykiem. Wokół partnera piosenkarki wybuchł skandal, gdy został on oskarżony o kłamstwa na temat jego zawodowej aktywności w Ukrainie. Przy okazji wyszło na jaw, że miał być równocześnie w dwóch związkach z innymi kobietami.

Kasia Moś fot. VIPHOTO/East News, Instagram/@dr_lukaszgrabarczyk

Kasia Moś zostanie mamą. Wokół ojca jej dziecka wybuchła afera

Kasia Moś pod koniec listopada przekazała wspaniałą informację i potwierdziła, że spodziewa się dziecka z neurochirurgiem Łukaszem Grabarczykiem. Niedługo później była gościnią Onet Rano, gdzie wyznała, że nie może cieszyć się błogosławionym stanem ze względu na paskudne oskarżenia kierowane w stronę jej partnera. - Powinnam się cieszyć i myśleć o przyszłości, ale jest pewna grupa osób, która (...) od dłuższego czasu, mnie po prostu szkaluje i pomawia i to jest dla mnie straszne - powiedziała. Teraz wyszło na jaw, co miała na myśli.

Na stronie Wirtualnej Polski ukazał się artykuł „Między szpitalem a skandalem. Łukasz Grabarczyk i mroczna strona celebryty w kitlu”, w którym Szymon Jadczak, Tatiana Kolesnychenko, Dariusz Faron przyglądają się działalności zawodowej i życiu prywatnemu Łukasza Grabarczyka. Partner Kasi Moś został oskarżony o zmyślenie historii o pracy w szpitalu wojskowym w Ukrainie i pomocy rannym żołnierzom. Przy okazji ujawniono, że neurochirurg miał równocześnie pozostawać w związkach z dwoma kobietami, z którymi ponoć jednocześnie starał się o dziecko metodą in vitro.

Redakcja poleca

Szokujące doniesienia o partnerze Kasi Moś. W tle zdrady i in vitro

Łukasz Grabarczyk obecnie jest związany z Katarzyną Moś, a jego żoną (są w trakcie rozwodu) jest Katarzyna Grabarczyk, którą miał zdradzić z dziennikarką, Katarzyną Górniak. Dwie ostatnie z trzech wymienionych Katarzyn podobno dowiedziały się o sobie przypadkiem i to w momencie, kiedy obie starały się z nim o dziecko metodą in vitro. - Mój mąż był w procedurze in vitro z dwiema kobietami jednocześnie. (…) Traktował nas jak inkubatory - miała powiedzieć w rozmowie z dziennikarzami WP żona Łukasza Grabarczyka. Co ciekawe dzieci dwóch Katarzyn miały też dostać takie same imiona - w zależności od płci: Leon i Helena, a kliniki, do których mężczyzna miał chodzić z dwiema partnerkami, dzielą zaledwie trzy kilometry.

- Zadzwoniła do mnie kobieta, która przedstawiła się jako żona Łukasza Grabarczyka. Tego Grabarczyka, mojego partnera. Świat mi się zatrzymał. Rozmawiałyśmy 45 minut. Okazało się, że Grabarczyk prowadzi podwójne życie. (…) Mówił, że jest rozwiedziony. Z czasem pojawił się temat dziecka. (…) Rozpoczęliśmy procedurę in vitro. Grabarczyk chodził ze mną na wizyty, żartował z lekarzem, osobiście podpisywał wszelką dokumentację i oświadczenie, że jest ze mną w związku - miała zdradzić druga partnerka neurochirurga. Ciężarna Katarzyna Moś głosu nie zabrała.

Redakcja poleca

Partner Kasi Moś oskarżony o kłamstwa. Łukasz Grabarczyk odpowiada

W artykule WP Łukasz Grabarczyk został też oskarżony o kłamstwa dotyczące jego rzekomej działalności w Ukrainie. Neurochirurg przekonywał, że przeprowadzał na terenie pogrążonego w wojnie kraju skomplikowane operacje, niosąc pomoc ofiarom rosyjskiej agresji. Dziennikarze WP dotarli do osób, które podważyły wiarygodność tych informacji. Wypunktowali też liczne nieścisłości w opowieściach lekarza dotyczących wyjazdów do Ukrainy.

Po publikacji tekstu WP Łukasz Grabarczyk zamieścił na Instagramie oświadczenie, w którym jego prawnik odpowiada na zarzuty. Adwokat przekonuje, że jego klient padł ofiarą „skrupulatnie zaplanowanego i realizowanego szantażu”. „Jakie osoby są w to zaangażowane? Tego niestety z uwagi na tajemnicę postępowania przygotowawczego zdradzić nie mogę, ale wypowiedzi sprawców wielokrotnie są przywoływane w treści tejże publikacji, więc z pewnością dla uważnego czytelnika nie będzie zagadką z kim mamy do czynienia” - napisano.

Źródło: Melo/Wirtualna Polska

logo STORIES