advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:

Emilka z „Rolnicy. Podlasie” drżała o zdrowie córki. Zapłakana podjęła decyzję

3 min. czytania
20.12.2024 13:02
Zareaguj Reakcja

Emilka Korolczuk z „Rolnicy. Podlasie” przeżyła koszmar. Na jej gospodarstwie w Laszkach doszło do niebezpiecznego wypadku. Rolniczka bała się o zdrowie swojej córki i została zmuszona do podjęcia trudnej decyzji.

Rolnicy. Podlasie - Emilka Korolczuk z Laszek fot. You Tube/@Ranczo Laszki
  • Emilka Korolczuk z Laszek zyskała rozpoznawalność dzięki udziałowi w programie „Rolnicy. Podlasie” Fokus TV
  • Emilka Korolczuk z „Rolnicy. Podlasie” prowadzi gospodarstwo w Laszkach, na którym codziennie dogląda kóz, krów, kaczek, gęsi i wielu innych zwierząt
  • Na gospodarstwie Emilki z Laszek doszło do niebezpiecznego wypadku. Polała się krew, a bohaterka programu „Rolnicy. Podlasie” zalała się łzami. Później podjęła trudną decyzję, by chronić zdrowie córki

Emilka z „Rolnicy. Podlasie” bała się o córkę. W Laszkach doszło do wypadku

Emilka Korolczuk z Laszek od kilku lat cieszy się sporą popularnością i sympatią widzów. Wszystko za sprawą jej udziału w programie „ Rolnicy. Podlasie”. Ne ekranach Fokus TV cały czas możemy oglądać kolejne perypetie Emilki Korolczuk, która prowadzi gospodarstwo w Laszkach, na którym żyją całe stada kóz, krów, kaczek i gęsi. Emilka z „Rolnicy. Podlasie” ma powody do dumy, gdyż oprócz dobrze prosperującego gospodarstwa może pochwalić się także szczęśliwą rodziną.

Emilka Korolczuk tworzy udany związek z Karolem, który wspiera ją w codziennej pracy i opiece nad zwierzętami. W 2021 roku Emilka z „Rolnicy. Podlasie” pochwaliła się, że zostanie mamą, a niedługo później na świat przyszła jej córka Laura. Niestety swego czasu dziewczynce groziło niebezpieczeństwo, a wszystko przez zwierzęcą mieszkankę gospodarstwa w Laszkach. Emilka Korolczuk podjęła radykalne kroki, by zadbać o zdrowie córki.

Redakcja poleca

Emilka Korolczuk z Laszek drżała o zdrowie córki. Wszystko przez groźnego psa

Emilka Korolczuk podobnie jak Andrzej Onopiuk i Bogdan Kubala prowadzi własny kanał na You Tube. Dzięki temu widzowie nie muszą czekać na kolejne odcinki programu „Rolnicy. Podlasie”, by dowiedzieć się, co u niej słychać. Obecnie Emilka z Laszek prowadzi spokojny żywot rolniczki, lecz jeszcze dwa lata temu drżała o zdrowie córki. O wszystkim opowiedziała na kanale „Ranczo Laszki”. Początkiem jej problemów okazało się przygarnięcie młodego psiaka.

Jagna, bo tak nazywała się adoptowana suczka, wychowała się w ciemnej szopie, przez co nie była w stanie przyzwyczaić się do życia z innymi zwierzętami. Gdyby jej nieposłuszeństwo polegało tylko na ganianiu wiejskich kotów, Emilka z Laszek pewnie przymknęłaby na to oko. Niestety Jagna zaczęła atakować inne zwierzęta. Po raz pierwszy krew polała się, gdy suczka pogryzła gąsiora Gienka. Emilka z „Rolnicy. Podlasie” tłumaczyła, że psiak był przestraszony burzą. Jednak gdy suczka dla zabawy zabiła trzy kaczki, miarka się przebrała.

Redakcja poleca

Emilka Korolczuk z „Rolnicy. Podlasie” podjęła decyzję. „Wyłam, jak ją oddawałam”

Emilka Korolczuk zaczęła poważnie zastanawiać się nad przyszłością Jagny. Rolniczka od dziecka wychowywała się w otoczeniu zwierząt i obiecywała sobie, że nigdy nie odda psa. Kiedy jednak suczka pogryzła jej ręce podczas zakładania smyczy, Emilka z „Rolnicy. Podlasie” zrozumiała, że nie jest w stanie zapanować nad nieposłusznym psem. Zapłakana i pełna wyrzutów sumienia podjęła decyzję o oddaniu Jagny. O schronisku nie było jednak mowy - Emilka Korolczuk znalazła behawiorystkę, która miała popracować nad zachowaniem suczki i znaleźć jej dom, w którym nie ma innych zwierząt.

Przez 6 miesięcy, kiedy u nas była, ani razu nie podeszła dobrowolnie, żebyśmy mogli ją pogłaskać. (…) Podjęliśmy wszyscy razem decyzję, że mamy małe dziecko, mamy dużo różnych zwierzaków i nie chcemy takiego psa w gospodarstwie. Było nam trudno, ja po prostu wyłam, jak ją oddawałam, bo przez pół roku się do niej przywiązaliśmy. (…) Nie chciałam dawać domu dla psa kosztem moich zwierząt. Że one będą zagryzane, zabijane, kaleczone. No i też mamy Laurkę, która wtedy zaczynała chodzić po podwórku. (…) Po prostu się baliśmy. Ja sama zaczęłam się jej bać. Nie chciałam, żeby siedziała w kojcu, nie daj Boże na łańcuchu - opowiedziała przykrą historię pieska.

Oglądaj

Emilka z „Rolnicy. Podlasie” przyznała, że cały czas ma wyrzuty sumienia, że oddała psa, ale zdrowie córki jest dla niej najważniejsze. Internauci rozumieli jej decyzję i chwalili za znalezienie behawiorystki, która podjęła się pracy z Jagną. „Strasznie mi przykro z powodu Jagny, ale w pełni was rozumiem. Doceniam, że jeszcze przekazaliście ją w ręce specjalistki, aby dać jej szansę na dom”, „Przykra sytuacja z Jagną, jednak bezpieczeństwo dziecka to absolutny priorytet. Postąpiła Pani słusznie”, „Emilko, nie miej wyrzutów sumienia, bezpieczeństwo domowników jest najważniejsze” - pisali w komentarzach.

Źródło: Melo/Super Express

logo STORIES