advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:

Marianna Schreiber dostała mandat. Twierdzi, że to wina Rafała Trzaskowskiego

3 min. czytania
29.10.2024 18:11
Zareaguj Reakcja

Marianna Schreiber miała ciężki poranek. Celebrytka zapomniała, że żeby jeździć komunikacją miejską, trzeba posiadać bilet. Zarobiła mandat i teraz ma pretensje do Rafała Trzaskowskiego.

Marianna Schreiber fot. ADAM JANKOWSKI/REPORTER

Marianna Schreiber ma pretensje do Rafała Trzaskowskiego. Bo dostała mandat

Marianna Schreiber jest przekonana o negatywnym wpływie rządów Rafała Trzaskowskiego na jej wtorkowy poranek. Niedoszła polityczka, zwolniona z wojska żołnierka, niespełniona piosenkarka i kontrowersyjna ciągle jeszcze zawodniczka MMA dostała mandat w komunikacji miejskiej. I ma o to pretensje do prezydenta Warszawy.
Każdy, kto korzysta z komunikacji miejskiej w Warszawie czy innym polskim mieście, wie, że aby przejechać się tramwajem, autobusem czy metrem, trzeba kupić bilet. Fakt, wielu tego nie robi i po stolicy jeździ na gapę, ryzykując tym samym zapłacenie dość wysokiego mandatu. Przejażdżka bez ważnego biletu może kosztować gapowicza w stolicy prawie 170 złotych. Bilet jednorazowy, uprawniający do jazdy przez 75 minut (różnymi środkami transportu) to zaś zaledwie 4,40 zł.

Niestety pani Marianna zdaje się być oderwana od rzeczywistości i niewiele wie o codzienności zwykłych obywateli. Chciała jednak w ramach sprawdzenia władz Warszawy przejechać się otwartym we wtorek odcinkiem linii tramwajowej do Wilanowa. I od razu dała budżetowi stolicy dorobić.

Marianna Schreiber jechała tramwajem bez biletu. Oburzyła się, że dostała mandat

Jak przystało na influencerkę, Marianna całą podróż nagrywała. Niestety biedna była chyba tak zaaferowana kręceniem filmu, że zamiast po wejściu do tramwaju skierować się wprost do biletomatu, wpadła na kontrolera. A ten nie zamierzał być nad wyraz wyrozumiały dla celebrytki. "Pierwszy dzień tramwajów do Wilanowa a kanar Trzaskowskiego straszył mnie policją" - napisała oburzona w filmiku na swoim Instagramie. "Panie Prezydencie to się samo komentuje" - dodała w opisie posta.

Co ma do jazdy na gapę prezydent miasta? Nie bardzo wiemy, może Marianna myślała, że pozwoli celebrytom na jazdę bez biletu. W nagraniu wrzuconym na Instagram celebrytka zapewnia, że mandat wcale nie jest jej winą. Twierdzi, że od momentu, gdy weszła do pojazdu, do ataku "kanara", minęło ledwie pięć sekund. - Jadę tramwajem, a więc jest to początek mojej kampanii prezydenckiej — ironizuje Marianna na nagraniu. Dopiero później jednak pojawia się fragment o mandacie. 

- Wsiadł pan kontroler, nie pozwolił mi zakupić biletu, mimo że stałam przy maszynie do biletów i groził mi policją, ludzie zaczęli mnie bronić, no był strasznie niemiły. Kazał mi zapłacić mandat w wysokości 164 złotych, także te pieniądze poszły na prezydenta Trzaskowskiego i jego udawanie kampanii wyborczej. Nie tak to powinno wyglądać — żali się Marianna Schreiber. W swoim nagraniu twierdzi też, że skoro tramwaj jedzie nową trasą po raz pierwszy, to pasażerowie powinni dostać... specjalne ulgi na przejazd.

Marianna Schreiber atakuje Rafała Trzaskowskiego za mandat. W komentarzach burza

Pod postem Marianny Schreiber zaroiło się od komentarzy. Fani bronią celebrytki, niektórzy jak ona atakują też władze miasta. Inni zastanawiają się, dlaczego miała czas na nagrywanie, a nie kupienie biletu i dlaczego niby kontroler miałby potraktować ją inaczej, niż pozostałych pasażerów w podobnej sytuacji.

"Nie trzeba było tracić czasu na nagrywanie tylko zakupić bilet", "a ta znowu gównoburzy i atencji szuka...", "ciekawe ile razy jechała w tę i z powrotem, aby tylko dać się złapać kontrolerowi, żeby móc się publicznie spłakać" - piszą użytkownicy Instagrama w komentarzach na profilu Marianny. Ta zaś informuje, że zamierza się od kary odwołać i że ma wszystko nagrane. Jakie będą skutki? Zapewne usłyszymy o tym na Instagramie.

Źródło: Melo/ Instagram @mariannaschreiber

logo STORIES