Pierwsza taka afera w „MasterChefie”! Uczestniczka złamała regulamin i wyleciała z show
Potężna afera w „MasterChefie”! Jedna z uczestniczek musiała opuścić program. Złamała jeden z punktów regulaminu. Potem kłóciła się i sądziła, że grupa świadomie chciała ją wyeliminować.
- Trzeci odcinek „MasterChefa” zszokował widzów.
- Katarzyna musiała opuścić program, ponieważ złamała jeden z punktów regulaminu. Uczestniczka próbowała się wykłócać o swoje.
- Kasia podejrzewała, że specjalnie została wyeliminowana.
Kasia złamała regulamin „MasterChefa”
W trzecim odcinku „MasterChefa” doszło do szokującej sytuacji. Jedna z uczestniczek, Kasia, znalazła się w centrum afery, którą sama wywołała. Złamała regulamin, a jury było nieugięte – kobieta musiała opuścić program i „oddać fartucha”. Taka decyzja była konieczna, aby zachować się fair wobec innych uczestników. O co poszło?
Ujawniono, że Katarzyna złamała jeden z punktów regulaminu show TVN. Uczestnicy nie mogą zapraszać bliskich sobie osób do miejsc, gdzie przebywają. W tym przypadku chodziło o hotel. Mało tego – regulamin mówi jasno o tym, że nie wolno się nawet kontaktować z osobami spoza programu podczas nagrań. Kasia próbowała się bronić i w rozmowie z jury odparła, że nie do końca się z tym wszystkim zgadza.
– Twoja bliska osoba przebywała w hotelu z uczestnikami. Prawda czy nieprawda? – drążył Michel Moran. W końcu uczestniczka przyznała się do winy, ale zaznaczyła, że bliskie jej osoby miały też kontakt z innymi uczestnikami. Jej tłumaczenia nie trafiły do serca jury i musiała odejść z programu. Dodatkowo Katarzyna była wręcz pewna, że… spiskowano przeciw niej.
Katarzyna sądziła, że grupa specjalnie chce ją wyeliminować
Katarzyna była niepocieszona rozwojem wydarzeń. – Grupa widziała we mnie dość mocną konkurencję i postanowiła mnie wyeliminować. Odchodzę z programu nie dlatego, że słabo gotowałam, bo mam nadzieję, że było pysznie, ale decyzją moich kolegów i koleżanek. Mam nadzieję, że wszyscy, którzy nie życzyli mi tutaj zbyt dobrze, ugotują przepyszne dania i przesyłam wam dużo miłości. A widzów zapraszam do oglądania – powiedziała na odchodne.
Pozostali uczestnicy nie dowierzali w to, co stało się w studiu. Sonia mówiła, że przecież Katarzyna widziała, co podpisywała i był tam zakaz kontaktowania się z osobami spoza programu. Dawid dodał, że to nie była jednorazowa sytuacja. – Ktoś tam był przez dłuższy czas i się spotykał i tak dalej. To było nagminne – powiedział.
Źródło: Melo/MasterChef