Ozzy Osbourne zaplanował swój pogrzeb. Kontrowersyjnie mówił o miejscu pochówku
Ozzy Osbourne nie żyje – muzyk miał 76 lat i od dłuższego czasu zmagał się z chorobą Parkinsona. Myślał o swoim pogrzebie i częściowo zaplanował pożegnalną uroczystość. Stanowczo wypowiadał się o miejscu pochówku.
- Ozzy Osbourne nie żyje. Artysta miał 76 lat.
- Były lider Black Sabbath od wielu lat borykał się z chorobą Parkinsona.
- Ozzy Osbourne zaplanował niektóre elementy swojego pogrzebu.
Nie żyje Ozzy Osbourne
Ozzy Osbourne zmarł w wieku 76 lat. Był nie tylko muzykiem, legendą Black Sabbath, ale też poniekąd celebrytą. Show „The Osbournes” stało się już kultowym, a powiedzonka artysty weszły do języka potocznego. Fani uwielbiali w nim to, że nikogo nie udawał – wciąż pozostawał sobą. Nic dziwnego, że na początku lipca na pożegnalny koncert Black Sabbath i Ozzy’ego waliły tłumy. W jednym z wywiadów przyznał, że gdyby umarł po jednym ze swoich występów, byłby „szczęśliwym człowiekiem”.
Ozzy Osbourne od wielu lat zmagał się z chorobą Parkinsona. Poruszał się na wózku, a na pożegnalnym koncercie siedział na tronie. Chociaż ciało odmawiało posłuszeństwa, to głos pozostał ten sam – mocny, donośny i pełen emocji. – Dotrwałem do 2025 roku. Nie mogę chodzić, ale wiesz, o czym myślałem w święta? Pomimo całego mojego narzekania, wciąż żyję. Mogę narzekać, że nie mogę chodzić, ale patrzę w dół drogi i widzę ludzi, którzy nie zrobili nawet połowy tego, co ja, i nie przeżyli – mówił dla The Sun.
Ozzy Osbourne niejednokrotnie mówił o swoim pogrzebie
Artysta zaplanował swój pogrzeb i wypowiadał się o nim dość kontrowersyjnie, zresztą jak na Ozzy’ego przystało. – Chcę być pochowany w ziemi, w jakimś miłym ogrodzie, żeby mogło nade mną rosnąć drzewo. Najlepiej dzika jabłoń, niech dzieciaki robią ze mnie wino i chleją na umór – mówił w autobiografii „Ja, Ozzy”. Wspominał też, że nie chce spocząć w Ameryce „na pie*dolonym Forest Lawn”. Był Anglikiem i chciał, aby pochowano go w rodzinnym kraju. Z kolei majątek ma odziedziczyć jego żona, Sharon.
Ozzy w rozmowie z portalem NME wyjawił, że nie chce, aby na pogrzebie grano jego hity. Marzyło mu się odtworzenie „In My Life” Beatlesów, a także niektóre utwory z płyt „Revolver” i „Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band”. – Zdecydowanie nie chcę mojego cholernego albumu z największymi hitami – nigdy, przenigdy tego nie puszczam, cholernie się tego wstydzę. I zdecydowanie nie chcę wesołej piosenki – tłumaczył.
Źródło: Melo/The Sun