Aferą kremówkową żyła cała Polska. Rodowicz ukradli przysmak Jana Pawła II
Maryla Rodowicz została okradziona w Wadowicach. Aferą kremówką, która rozpętała się w mieście papieża, żyła cała Polska. Sprawą obiecał się zająć detektyw Krzysztof Rutkowski, a o kradzieży ulubionych słodkości Jana Pawła II wypowiedziała się sama Maryla Rodowicz.
- Wadowicki skandal wstrząsnął całą Polską. O co chodziło w słynnej aferze kremówkowej?
- Maryla Rodowicz została okradziona w Wadowicach. Złodzieje zwędzili przysmak Jana Pawła II
- Podczas koncertu w Wadowicach Maryli Rodowicz ukradziono papieskie kremówki
Okradli Marylę Rodowicz w Wadowicach. „Rozpłynęły się jak sen złoty”
Maryla Rodowicz może pochwalić się oddanym gronem fanów, a jej przeboje znają chyba wszyscy. Nic więc dziwnego, że gdy w mediach pojawiły się informacje, że artystka została okradziona, cała Polska wstrzymała oddech. Sprawa wywołała powszechne oburzenie, ponieważ do przykrego incydentu doszło w mieście papieża Polaka. Żeby tego było mało, skradziony został niezaprzeczalny symbol Jana Pawła II. Maryla Rodowicz o wszystkim poinformowała w specjalnym wpisie na Facebooku. „Tak się cieszyłam na papieskie kremówki, ale ktoś mi je podprowadził z garderoby. No ludzie!” - napisała rozczarowana, gdy po wadowickim koncercie odkryła, że po słodkościach nie ma ani śladu. W końcu ujawniła szczegóły afery kremówkowej!
Quiz: Dokończ słynne cytaty Jana Pawła II. „Po maturze chodziliśmy na…”
Maryla Rodowicz mówi o kradzieży. Zdradziła kulisy afery kremówkowej
Każdy Polak dobrze wie, że Karol Wojtyła uwielbiał kremówki. Kiedy został papieżem, prawdopodobnie nie raz tęsknił za wadowickimi słodkościami. Na dobre ciacho miała także ochotę Maryla Rodowicz, lecz musiała obejść się smakiem, gdyż kremówki podprowadził jej złodziej. Sprawą zainteresował się sam detektyw Krzysztof Rutkowski. - Nasze biuro detektywistyczne działa sprawnie jak serwis aparatów fotograficznych z Japonii. Przyjmuję tylko poważne sprawy, a ta taka jest! Trzeba dbać o nasze dobro narodowe. Maryla Rodowicz odzyska swoje kremówki! - powiedział w Super Expressie i zdradził, jak ma zamiar odzyskać skradzione ciacha.
W końcu głos w sprawie zabrała sama Maryla Rodowicz, która postanowiła ujawnić kulisy afery kremówkowej. W rozmowie z SE zdradziła, że podczas trwania koncertu w Wadowicach, cały czas marzyła o skonsumowaniu pysznego ciastka. - Nie mam pojęcia, jak doszło do tej kradzieży. Gdy przyjechałam na miejsce, powiedziałam do mojego kierowcy: „Panie Arturze, na rynku na pewno jest kilka cukierni i wszystkie robią słynne papieskie kremówki. Niech mi pan kupi ze cztery” - przyznała artystka, nie ukrywając, że nie zmierzała się ograniczać w pałaszowaniu kremówek.
Weszliśmy do garderoby, a tam był catering - małe co nieco. Były też akurat cztery kremówki. Stały w zamkniętej paczce. Od razu wzięłam tę paczuszkę i położyłam na swojej torebce, żeby o niej nie zapomnieć. Nigdy nie jem przed koncertem. Nie jem też po. Pomyślałam: „jak dojadę do domu, to chętnie zjem je w nocy”. Niestety, po koncercie patrzę, a kremówek nie ma
W podobnym tonie Maryla Rodowicz wypowiedziała się również na łamach Plotka. Artystka chyba powoli traciła nadzieję na odnalezienie złodzieja i przyznała, że kremówki „rozpłynęły się jak złoty sen”. - Nie mam zielonego pojęcia, jak mogło do tego dojść. Cztery kremówki położyłam na osobistej torebce, żeby nie zapomnieć i zniknęły. Rozpłynęły się jak sen złoty. Ale może to i dobrze, bo dieta, wiadomo. Ale z drugiej strony cieszyłam się, że dowiozę je do domu. Żal, że nawet nie spróbowałam! - podsumowała ze smutkiem. Sprawa kradzieży miała jednak swoje szczęśliwe zakończenie. „Uwaga, uwaga! Znalazły się wadowickie kremówki! Dziękuję Wadowice” - ogłosiła Maryla Rodowicz.
Źródło: Melo/Plotek/Super Express