Poważna afera w „Rolnik szuka żony”! Już donieśli służbom na uczestnika
Krzysztof z 12. edycji „Rolnik szuka żony” mocno naraził się widzom. Poszło o krowy. Zauważono, że bydło jest trzymane w złych warunkach, a same zwierzaki oraz dojarki są koszmarnie brudne. Donosy poszły w ruch.
- Krzysztof z „Rolnik szuka żony” poznaje swoje kandydatki z życiem na gospodarstwie.
- Jednym z zadań było dojenie krów.
- Widzowie byli przerażeni stanem zwierząt. Posypały się donosy do instytucji.
Krzysztof z „Rolnik szuka żony” naraził się widzom. Poszły donosy
Krzysztof to jeden z uczestników 12. sezonu „Rolnik szuka żony”. W programie TVP chce znaleźć drugą połówkę, która również pokocha życie na wsi na Podlasiu. Na co dzień zajmuje się hodowlą bydła mlecznego i mięsnego. Póki co próbuje bliżej poznać Milenę i Agnieszkę, które zaprosił na swoje gospodarstwo. Szczególnie wydaje się być zauroczony tą drugą, jednak miłosne rozterki zeszły na drugi plan, gdy widzowie zobaczyli, jak wyglądają krowy Krzysztofa.
Krzysztof zabrał kandydatki do krów. Agnieszka i Milena miały okazję nauczyć się doić zwierzaki. Jednak widzowie od razu zauważyli, że bydło jest przetrzymywane w urągających warunkach – po prostu jest zbyt brudno. Krowy również powinny zostać umyte. Największe obrzydzenie wśród widzów wywołała upaskudzona dojarka. Komentarze na Facebooku mówią same za siebie:
- „Fleja szuka żony. Dofinansowania umieją brać, a zwierzęta hodują w syfie i gnoju. Wstyd”,
- „Te krowy to chyba do Animalsów trzeba zgłosić, warunki tragiczne, widać po tym, jak one wyglądają, dramat”,
- „Dojarka też brudna. Krowa może się nagle ubrudzić, ale dojarka musi być czysta. Krowy w gó*nie stoją”,
- „Trzeba by to zgłosić gdzieś? Tyle ludzi przy produkcji i nikt tego nie widział???”,
- „Jestem rolnikiem, mam krowy, ale takiego czegoś jeszcze nie widziałem”,
- „Mieliśmy krowy i codziennie się odrzucało obornik, jak się ubrudziła i przyschło, to była taka skrobaczka”,
- „Jak zobaczyłam te krowy, to pomyślałam, że ten człowiek chyba raz w miesiącu sprząta u tych krów… Sama gnojówka przyklejona do tych krów. U mojego dziadka w oborze było dużo zwierząt różnych, ale było tak czyściutko, że można było tam kawę pić”,
- „To wygląda, jakby te krowy spały w błocie, a na czas kręcenia odcinków siano jest zmieniane na suche. Myślę, że tam o zwierzęta się nie dba”,
- „Zamiast szukać kobiety, niech za te biedne krowy się weźmie… Obs*ane pod korek i to w telewizji pokazuje… Wstyd i żal zwierząt…”.
Niektórzy już postanowili zareagować. Na grupie fanów programu TVP jedna z osób opublikowała screeny maili, które wysłała do odpowiednich instytucji. Mleczarnia w Łapach oraz Wojewódzki Inspektorat Weterynarii w Białymstoku dostały obszerne informacje i prośbę o przyjrzenie się sprawie.
Małgorzata Borysewicz broni Krzysztofa
Małgorzata Borysewicz z 4. edycji „Rolnik szuka żony” ma inne spojrzenie na całą sprawę. Postanowiła bronić Krzysztofa. – […] Ja zawsze będę za producentami mleka i hodowcami zwierząt. Jak się widzi takie komentarze, to tak naprawdę pracować się odechciewa, bo myślę, że każdy świadomy hodowca dba o swoje zwierzęta, a produkcja mleka tak wygląda. To nie jest tak, że produkujemy mleczko, które jest od razu w butelce, tylko po prostu proces pozyskiwania mleka jest czasami bardzo żmudny i myślę, że każdy świadomy hodowca przestrzega wszelkich norm weterynaryjnych, a przede wszystkim dba o swoje zwierzęta – powiedziała na Instagramie.
Rolniczka dodała, aby szanować hodowców, bo ci dbają o zwierzęta i po prostu tak wygląda praca na wsi. Małgorzata Borysewicz zaapelowała też, aby doceniać polskie mleko. Zaznaczyła, że nikt nie chce zrobić krzywdy zwierzętom, a dbanie o nie nie zawsze jest proste.
Źródło: Melo/Facebook Rolnik szuka żony TVP/Instagram rolnikwszpilkach