Robert Lewandowski o sensualnym tańcu żony. „W końcu się wkurzyłem”
Po przeprowadzce do Hiszpanii Anna Lewandowska pokochała bachatę i raczyła fanów fragmentami nagrań z lekcji zmysłowego tańca. Internauci ostro ją podsumowali i zaczęli krytykować Roberta Lewandowskiego. Piłkarz w końcu skomentował aferę. Co powiedział?
Anna Lewandowska tańczyła bachatę. Robert Lewandowski nieźle się wkurzył
Robert i Anna Lewandowscy uchodzą za idealne małżeństwo. Para wzięła ślub w 2013 roku, a wkrótce doczekała się dwóch córek - Klary i Laury. Po dziesięciu latach zakochani odnowili przysięgę małżeńską i zorganizowali huczną imprezę, na której odtańczyli pełen skomplikowanych figur swój drugi pierwszy taniec. I chociaż z pewnością musieli długo ćwiczyć układ taneczny, chyba mieli już wprawę, gdyż po przeprowadzce do Hiszpanii Anna Lewandowska pokochała bachatę. Miłością do zmysłowego tańca zaraziła też męża, lecz zanim Robert Lewandowski zaczął ruszać bioderkami w rytm muzyki, w sieci wybuchł prawdziwy skandal.
Swego czasu Anna Lewandowska zamieszczała w sieci fragmenty lekcji bachaty. Część internautów stwierdziła, że ucząc się sensualnego tańca z przystojnymi Hiszpanami, trenerka przekracza granice dobrego smaku. Jedni publicznie współczuli Robertowi Lewandowskiemu, a inni wyśmiewali piłkarza, że pozwala na tego typu zachowanie żonie. I choć Anna Lewandowska nie zrobiła nic złego i tak musiała zmierzyć się z mężem z falą hejtu. W końcu Robert Lewandowski skomentował medialną awanturę.
Robert Lewandowski o aferze ws. bachaty Anny Lewandowskiej. „Internet płonął”
12 listopada do sprzedaży trafiła nieautoryzowana biografia Roberta Lewandowskiego. W książce „Lewandowski. Prawdziwy” autorstwa Sebastiana Staszewskiego poznamy historię sukcesów i porażek najpopularniejszego polskiego piłkarza. W jednym z fragmentów biografii, do którego dotarł Pudelek, Robert Lewandowski odniósł się do afery związanej z lekcjami zmysłowej bachaty Anny Lewandowskiej.
Internet płonął, wszędzie były filmiki, stopklatki, komentarze. W końcu się wkurzyłem, bo było tego za dużo. Nie chodziło o to, czy Ania robiła coś złego, czy nie, ale niektóre z tych nagrań były za mocne i w pewnych kręgach wzbudzały poruszenie czy sensację. Ludzie oceniali Anię, nie wiedząc, jak taniec dobrze na nią wpłynął - na jej kobiecość, pewność siebie. (…) Chociaż zawsze wspieram moją żonę i jej pasje, to w tamtym przypadku musiałem postawić granicę. Nie była to jednak kwestia samego tańca, a tego, jak to wszystko wyglądało z boku i jak się czułem, obserwując cały ten hejt
Źródło: Meloradio.pl/Pudelek