Rodzina królewska specjalnie pozbyła się dziadka Elżbiety II? Miała jeden cel

3 min. czytania
13.05.2025 15:59
Zareaguj Reakcja

Jerzy V, dziadek królowej Elżbiety II, niezbyt dbał o swoje zdrowie. Przez wiele lat borykał się z problemami z płucami, ponieważ był nałogowym palaczem. Gdy pewnego dnia lekarze stwierdzili, że monarcha jest w ciężkim stanie, rodzina królewska i medycy zadecydowali o uśmierceniu głowy państwa.

Kru00f3lowa Elu017cbieta II, kru00f3l Jerzy V fot. DANIEL LEAL-OLIVAS/AFP/East News, Shutterstock Everett Collection
  • Jerzy V był królem Wielkiej Brytanii, a także dziadkiem Elżbiety II.
  • Pod koniec życia z jego zdrowiem było bardzo źle.
  • To królowa Maria wydała wyrok na monarchę? Podano mu mieszankę leków...

Stan zdrowia Jerzego V zrujnowany przez nałóg

Jerzy V, a właściwie George Frederick Ernest Albert, był królem Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii oraz cesarzem Indii. Monarcha był szanowany przez poddanych, którzy cenili go za upór, umiejętność dyplomacji i dbanie o tradycję. Podczas jednego z przemówień obiecywał, że oddaje się w służbę narodowi do końca swoich dni. W styczniu 1936 roku stan zdrowia króla nagle się pogorszył. Były to skutki infekcji płuc, którą Jerzy V przeszedł osiem lat wcześniej przez nałogowe palenie papierosów.

Jerzy V wiedział, że nie zostało mu zbyt wiele czasu. Jak najszybciej zwołał Tajną Radę, gdzie podpisał zgodę na powołanie Rady Państwa. Osoby w niej wymienione miały sprawować władzę w imieniu króla, gdy ten nie będzie już w poważnym stanie. W Radzie znalazły się cztery osoby: żona – królowa Maria oraz synowie monarchy: książę Henryk, książę Jerzy i książę Edward. 19 stycznia Jerzy V podpisał dokumenty, a już dzień później stan zdrowia króla był prawie wegetatywny. Prywatny lekarz dziadka Elżbiety II, lord Bertrand Dawson, ocenił, że monarcha jest umierający. 20 stycznia Dawson przekazał bliskim, że Jerzy V już z tego nie wyjdzie.

Dziadek królowej Elżbiety II zamordowany przez rodzinę?

Lod Bertrand Dawson stwierdził, że agonia Jerzego V może potrwać jeszcze wiele godzin. Przekazał BBC oficjalny komunikat, że „życie króla spokojnie zmierza ku swemu zakończeniu”. Lekarz zastanawiał się, czy dobrym wyjściem nie byłoby ukrócenie cierpienia Jerzego V. To posunięcie miałoby też pozytywny wpływ na stabilność państwa. Była jeszcze jedna rzecz – pozwolenie królowi naturalnie umrzeć sprawiłoby, że informacja o śmierci mogłaby pojawić się w mało popularnych i niepoważnych popołudniowych gazetach.

W końcu królowa Maria podjęła decyzję i kazała lekarzowi podać umierającemu mieszankę leków, która doprowadzi do śmierci. Prawda o kulisach zgonu wyszła na jaw dopiero po 50 latach od tego wydarzenia. „Około godziny 23 stało się rzeczą oczywistą, że końcowa faza agonii może trwać kilka godzin. [...] Postanowiłem zatem wyznaczyć moment końca i podałem (osobiście) ¾ g morfiny, a nieco później 1 g kokainy do nabrzmiałej żyły szyjnej. [...] Przerwy między oddechami wydłużały się i życie odeszło tak spokojnie i niepostrzeżenie, że trudno było powiedzieć, w którym momencie to się stało” – można było przeczytać w zapiskach lekarza.

Rozkaz królowej został wykonany. 20 stycznia o 23:00 funkcje życiowe Jerzego V zaczynały powoli zanikać. Lekarz wykonał też telefon do swojej żony i kazał zawiadomić dziennik „The Times” o śmierci króla. Zaznaczył, że informacja musi pojawić się w gazetach z samego rana. Rodzinie królewskiej zależało, aby news obwieszczono w poważnym piśmie, które na co dzień kupowały miliony Brytyjczyków. Według notatek Dawsona, Jerzy V miał umrzeć o 23:55.

„Było oczywiste, że ostatni etap może trwać wiele godzin. Pacjent nie był tego świadomy, ale, zważając na godność i spokój, na które zasługiwał, wymagało to szybkiego zakończenia” – zawarto w zapiskach. Podobno, według rzeczników Pałacu, ostatnimi słowami króla było pytanie o bezpieczeństwo państwa. Jednak według notatek Dawsona Jerzy V wyszeptał do lekarza podającego narkotyki: „Niech cię diabli”.

Źródło: Melo/The Times

logo STORIES