Andrzej z „Rolnicy. Podlasie” bez pieniędzy z Unii. Przepadły grube tysiące

2 min. czytania
03.08.2025 08:33
Zareaguj Reakcja

Andrzej Onopiuk znany z programu „Rolnicy. Podlasie” opowiedział, jak stracił szansę na dotacje z Unii Europejskiej. Drobne niedopatrzenie wystarczyło, by pieniądze przeszły mu koło nosa. Rolnik z Plutycz ujawnił, jak wyglądały rozmowy z unijnymi urzędnikami.

Andrzej Onopiuk z "Rolnicy. Podlasie" fot. You Tube/@GienekiAndrzejPlutycze
  • Andrzej Onopiuk to znany widzom Fokus TV bohater programu „Rolnicy. Podlasie”.
  • Andrzej z „Rolnicy. Podlasie” opowiedział, jak wyglądały początki jego gospodarstwa w Plutyczach.
  • Andrzej Onopiuk stracił szansę na dotacje z Unii Europejskiej. Gwiazdor „Rolnicy. Podlasie” musiał obejść się smakiem.

Andrzej Onopiuk z „Rolnicy. Podlasie” bez dotacji z Unii Europejskiej

Andrzej Onopiuk ma łeb do interesów. Chyba mało kto w Plutyczach spodziewał się, że ten niepozorny rolnik wyrośnie na lokalną gwiazdę i będą o nim pisać największe portale internetowe w Polsce. Wszystko za sprawą udziału Andrzeja Onopiuka w programie „ Rolnicy. Podlasie”, który zapewnił mu popularność i pozwolił zainwestować w gospodarstwo w Plutyczach. Mimo to syn Gienka Onopiuka na co dzień mierzy się z wyzwaniami znanymi każdemu mieszkańcowi wsi takimi jak ataki lisów, niszczycielskie wichury czy problemy zdrowotne utrudniające pracę na roli. Szczególnie niewesoło było jednak, gdy Andrzej Onopiuk dopiero przejmował gospodarstwo po ojcu. Wówczas stracił szansę na dotacje z Unii Europejskiej.

Unijna kasa przeszła mu koło nosa. Andrzej z „Rolnicy. Podlasie” ujawnia

Andrzej z „Rolnicy. Podlasie” już odcina kupony od popularności. Gospodarstwo w Plutyczach cały czas się rozwija, a syn Gienka Onopiuka niczym celebryta udziela pierwszych wywiadów. W rozmowie na kanale Pana Retro opowiedział, jak wyglądały początki jego rządów w Plutyczach. Andrzej Onopiuk liczył, że dostanie dotacje z Unii Europejskiej dla młodych rolników, ale musiał obejść się smakiem. Ujawnił, że stracił szansę na dotacje przez niedopatrzenie rodziców.

Redakcja poleca
Starałem się o dotacje jako młody rolnik. Dokumenty zostały złożone tak, jak powinno być… Przyszła weryfikacja tych dokumentów, ja zajeżdżam do agencji, tłumaczą, tłumaczą - nie masz prawnie uregulowanego całego gospodarstwa. (…) X lat temu była taka historia, że tata z mamą kupili ziemię od innego rolnika i według prawa unijnego nie mieli sporządzonego aktu notarialnego, że oni to razem kupili. Z tego powodu nie dostałem premii dla młodego rolnika - wspominał ze smutkiem.

Andrzej Onopiuk uważa, że w ten sposób koło nosa przeszło mu 100 lub nawet 200 tysięcy złotych. - W tej chwili już nie dostanę, bo jestem za stary - skwitował. Później rolnik chciał otrzymać wsparcie od Unii Europejskiej na małe gospodarstwa. Sprzedał nawet byczka, by sprostować unijnym wymaganiom. Niestety okazało się, że jest… zbyt majętny. - Jak zaczęli wyliczać, wyszło, że ja ogromne pieniądze mam, bo oni od każdej kurki, kaczki, krowy, konia… Mają jakieś przeliczniki i jak mnie podliczyli, w ogóle się nie kwalifikowałem. Unijnych pieniędzy nie dostałem żadnych pomocowych. Tyko dopłaty - podsumował.

Oglądaj

Źródło: Melo/Pan Retro

logo STORIES