Wyszkoni ŻĄDA 300 TYSIĘCY od Konkola. Zapłaci za „aferę majtkową”?
Adam Konkol od dłuższego czasu publicznie krytykował Annę Wyszkoni i chyba się doigrał. Wokalistka ma dość i żąda od niego 300 tysięcy złotych. O co chodzi w „aferze majtkowej”? Zaczęło się od kłótni o wykonywanie dawnych przebojów Łez.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego Adam Konkol publicznie krytykuje Annę Wyszkoni?
- Jakie oskarżenia Adam Konkol kieruje wobec Anny Wyszkoni?
- Dlaczego Anna Wyszkoni żąda 300 tysięcy zł od Adama Konkola?
O co chodzi w konflikcie Anny Wyszkoni z Adamem Konkolem?
Anna Wyszkoni najwyraźniej ma już dość konfliktu z Adamem Konkolem. Kompozytor od dłuższego czasu oskarża piosenkarkę, że śpiewa „Agnieszkę” i inne piosenki Łez, chociaż miała nie pomagać przy ich powstaniu, tylko zostać dopisana jako współtwórczyni hitów. Anna Wyszkoni niedawno przyznała, że aby rozstrzygnąć spór z byłym kolegą z zespołu, poprosiła o pomoc prawników. - To już weszło rzeczywiście na drogę prawną, bo trwać w nieskończoność też to nie może - ujawniała w Plejadzie. Teraz wyszło na jaw, że wokalistka ma żądać od Adama Konkola 300 tysięcy złotych!
Anna Wyszkoni chce 300 tysięcy złotych od Adama Konkola! „Farsa”
W ostatnim czasie Adam Konkol nie tylko krytykował Annę Wyszkoni za śpiewanie przebojów Łez, ale też w nieco złośliwy sposób komentował jej sceniczne kreacje. W jednym ze swoich wpisów nawiązał do wypowiedzi artystki, która przed laty stwierdziła w rozmowie z Wideoportalem, że „wyrosła już z piosenek Łez i nie ma zamiaru ich śpiewać”. „Pani Aniu, my wiemy, że Pani wyrosła z tych piosenek. Ale zapłacimy, żeby Pani nie musiała śpiewać w samych majtkach” - napisał pod nagraniem na Tik Toku, na którym piosenkarka wykonywała „Agnieszkę” w kusym stroju. Tak zaczęła się „afera majtkowa”, za którą Adam Konkol może sporo zapłacić.
Trudno nazwać to inaczej niż farsą. Wokalistka żąda 300 tysięcy złotych za to, że Adam nazwał rzecz po imieniu. Nie obraził jej wyglądu, nie skomentował życia osobistego. Zauważył publiczny fakt: wystąpiła w telewizji w majtkach. Cała Polska to widziała. Nagranie jest. Kostium jest. Występ był. A jednak - według Wyszkoni - to naruszenie jej dóbr osobistych. Szkoda, że wrażliwość wokalistki nie budziła się wtedy, gdy przez 30 lat pobierała ogromne tantiemy z piosenek, do których nie napisała ani jednej nuty
Z kolei Adam Konkol uważa, że żądania Anny Wyszkoni to zemsta za to, że wytoczył jej proces o odebranie praw autorskich do „Agnieszki” i „Narcyza”. - Dzięki moim piosenkom Ania Wyszkoni wyniosła z zespołu nie tylko popularność, ale także miliony złotych wpływów. Za twórczość, którą tylko wykonywała. Mało kto wie, że gdy Wyszkoni odchodziła z Łez obiecywała, że nie będzie śpiewać moich piosenek, bo „robi własną karierę i nie będzie korzystać z cudzej twórczości”. Teraz śpiewa je regularnie. Na koncertach, eventach, w programach telewizyjnych. Zarobiła miliony na „Agnieszce”, a teraz chce ode mnie 300 tysięcy zł za majtki. To nie moja wina, że skąpe ubrania z 50-latki nie zrobią 20-latki - podsumował kąśliwie muzyk.
Źródło: Meloradio.pl/Plotek