Krzysztof Krawczyk nie ma prawa do nazwiska ojca. Lichtman atakuje Ewę i Kosmalę: „Bestialstwo”
Krzysztof Igor Krawczyk przegrał sprawę sądową z Ewą Krawczyk i Andrzejem Kosmalą, tracąc prawo do używania nazwiska ojca. Marian Lichtman nie kryje oburzenia całą sytuacją. Zarzucił im pazerność i bestialstwo.
- Krzysztof Krawczyk junior to jedyny syn Krzysztofa Krawczyka
- Krzysztof junior od lat skłócony jest z wdową po ojcu — Ewą Krawczyk, która otrzymała po piosenkarzu cały majątek zgodnie z drugą wersją testamentu. Niedawno Krzysztof Igor stracił prawo do posługiwania się nazwiskiem ojca
- Walczącemu o sprawiedliwość Krawczykowi pomaga Marian Lichtman. Gwiazdor Trubadurów nie może uwierzyć w to, jak Ewa i Kosmala potraktowali juniora
Krzysztof Krawczyk stracił prawa do nazwiska ojca. Wszystko zagarnęli wdowa po Krawczyku i jego dawny menadżer
Zgodnie z decyzją Urzędu Patentowego Krzysztof Igor Krawczyk został pozbawiony praw do nazwiska ojca. Junior nie będzie mógł dysponować znakiem towarowym artysty i nie będzie czerpał z niego żadnych korzyści finansowych. Zgodnie z postanowieniem Urzędu, jedynymi osobami uprawnionymi do dysponowania marką Krawczyka zostali jego żona i menadżer. Ewa Krawczyk zaledwie miesiąc po śmierci trubadura złożyła wniosek o zastrzeżenie praw w Urzędzie Patentowym. Całości nadzorował Andrzej Kosmala.
Wieloletni menadżer Krzysztofa Krawczyka nie uważa jednak, że pozbawienie juniora praw do znaku towarowego jego ojca, nie było działaniem złośliwym. Kosmala twierdzi, że wraz z Ewą chcieli jedynie zabezpieczyć dorobek artysty, na czym jemu samemu miało bardzo zależeć. Wątpliwe jest jednak to, czy sam Krawczyk chciał zadbać o dorobek, wykluczając z niego jedynego syna.
Marian Lichtman uderza w Kosmalę i Ewę Krawczyk
Marian Lichtman – wieloletni przyjaciel artysty, który wspiera Krzysztofa Igora w walce o sprawiedliwość – twierdzi, że Krawczyk niepokoił się o przyszłość syna i nie chciał zostawić go na lodzie. Trubadur ufał, że po jego śmierci Ewa i Kosmala zajmą się jedynakiem (co zresztą sami mieli mu obiecywać). Lichtman nie kryje oburzenia całą sytuacją.
– Są pewne granice. To bestialstwo. Oni chodzą do kościoła i tak się zachowują. Jak można z takich rzeczy jak twórczość i nazwisko Krawczyka wyeliminować jego syna, jedynego syna – powiedział w rozmowie z „Faktem”.
– Krzysztof Krawczyk nie żyje już od prawie czterech lat, a junior wciąż nic nie dostał po ojcu. Sprawa w sądzie w sprawie majątku się toczy, nie ma nowego terminu rozprawy, a Ewa i Andrzej Kosmala myślą tylko o napychaniu sobie w kieszeń. Dla mnie to nie do pomyślenia. Brakuje mi w tym wszystkim człowieczeństwa – kontynuował Lichtman.
Gwiazdor Trubadurów z zaniepokojeniem przygląda się całej sytuacji. Lichtman stara się wspierać młodego Krawczyka, jak może, ale wiadomo przecież, że to nie on powinien najbardziej interesować się jego losem. Krzysztof junior do dziś nie dostał po ojcu nawet grosza, a sprawa o spadek wciąż ciągnie się w sądzie.
– Nieraz mówiłem, że Krzysztof Krawczyk zawsze podkreślał, że jak odejdzie, trzeba zadbać o syna. Żona i Kosmala go zapewniali, że tak będzie, a on został z niczym. Dziwi mnie, że Andrzej Kosmala jako tak wielki przyjaciel Krzysztofa w ogóle nie myśli o jego synu. Wystarczyłoby, że kupiliby mu, choć kawalerkę. Chłopak miałby swój kąt i nie musiał wynajmować mieszkania i się martwić o dach nad głową. A Ewa grób mu kupuje i miejsce na cmentarzu. Jak nie wstyd mówić żyjącemu, że mu się grób kupiło. Chyba że liczą na cud, że on pójdzie do grobu, a oni będą mieli spokój – stwierdza Marian Lichtman.
Źródło: Melo/Fakt