Grał Basię w „M jak miłość”. Dziś to osoba niebinarna. Źle wspomina pracę na planie
Zanim w Basię z „M jak miłość” zaczęła wcielać się Karina Woźniak, córkę Marysi i Artura grał Cody Wulkiewicz, który urodził się jako Maja. Dziś aktor identyfikuje się jako osoba niebinarna. Niestety nie wspomina pracy na planie „M jak miłość” najlepiej.
- Wcielał się w Basię z „M jak miłość”. „Czułem, że nie jestem do końca kobietą”.
- Grał Basię w „M jak miłość”. Źle czuł się na planie. „Byłem traktowany jak dorosły”.
- Cody Wulkiewicz grał Basię w „M jak miłość”. Dziś identyfikuje się jako osoba niebinarna.
Wcielał się w Basię z „M jak miłość”. „Czułem, że nie jestem do końca kobietą”
Widzowie „ M jak miłość” ostatnio są świadkami prawdziwego dramatu Marysi (Małgorzata Pieńkowska), którą znowu zdradził Artur (Robert Moskwa). Jeszcze przed romansami doktora para doczekała się córki, Basi, w którą obecnie wciela się Karina Woźniak. Jednak w latach 2014-2020 wnuczkę Barbary Mostowiak grał Cody Wudkiewicz, który przyszedł na świat jako Maja. Już w wieku 12 lat zmierzył się z poważnym kryzysem tożsamości, samookaleczał się i próbował targnąć się na własne życie.
Tamta dziewczynka w wieku 12 lat zaczęła się samookaleczać, bo czuła, że nie jest wystarczająca. (...) Miała próby samobójcze, bo nie chciała żyć. Tamta śliczna dziewczynka nienawidziła tego, że wygląda jak śliczna dziewczynka, (...) nigdy nie czuła się śliczna. Teraz jestem Cody. Jestem czysty od samookaleczania się od ponad dwóch lat, próby samobójczej nie miałem od ponad trzech. Mimo blizn na swoim ciele jestem w stanie spojrzeć w lustro i stwierdzić, że akceptuję to, jak wyglądam
Obecnie Cody Wudkiewicz identyfikuje się jako osoba niebinarna i używa męskich zaimków. - Chyba od zawsze czułem, że nie jestem do końca kobietą. Przez długi czas po prostu nie umiałem tego nazwać. Po zakończeniu mojej roli w „M jak miłość” i opuszczeniu szkoły katolickiej wszystko jednak stało się dla mnie jasne. Najpierw myślałem, że jestem po prostu transpłciowym mężczyzną, ale z czasem zrozumiałem, że nie czuję się ani kobietą, ani facetem - choć czuję się lepiej w „męskiej” aparycji. Życzyli mi śmierci, namawiali do samobójstwa, komentowali mój wygląd. Mam wrażenie, że słowo „niebinarny” wywołuje więcej nienawiści niż „nazista” - mówił w Fakcie.
Grał Basię w „M jak miłość”. Źle czuł się na planie. „Byłem traktowany jak dorosły”
Cody Wudkiewicz przyznał, że do grania w „M jak miłość” nakłoniła go mama. - Mojej mamie na tym zależało. Ja nigdy nie widziałem siebie jako gwiazdy. Byłem bardzo nieśmiałym dzieckiem, a wielki plan zdjęciowy i kamery wokół sprawiały, że zamykałem się w sobie. Czułem się tam samotny, bez nikogo, kto zrozumiałby moją frustrację - wyjaśnił w Fakcie. Z kolei w jednym z nagrań na Tik Toku ujawnił, że rozstać się z serialem planował na rok przed wygaśnięciem kontraktu.
Quiz: Stare wątki w „M jak miłość”. Sprawdź, czy pamiętasz początki serialu
W końcu producenci podjęli decyzję, że rolę Basi przejmie Karina Woźniak, która miała lepiej poradzić sobie z nowymi wątkami przygotowanymi przez scenarzystów. Cody Wudkiewicz też uważa, że był wówczas jeszcze zbyt niedojrzały, by zagrać sceny pierwszego nastoletniego zauroczenia. Odejście z „M jak miłość” przyniosło ulgę aktorowi. Po latach wyznał, że nie czuł się na planie serialu najlepiej.
Jako dziecko czułem się na planie naprawdę bardzo samotnie, mimo że wokół mnie było dużo dorosłych. Prawdopodobnie wynikało to z tego, że po pierwsze miałem bardzo mało scen z aktorami w moim wieku, no a po drugie na planie byłem traktowany bardzo mocno jak dorosły, oczekiwano ode mnie takiego no posłuszeństwa i dojrzałości. (…) Starałem się nie mówić nikomu na głos, jak się faktycznie czułem ani nie przeszkadzać za bardzo, nie zawadzać. (…) Pozostało we mnie to takie poczucie dziwnego osamotnienia
Dopiero z wiekiem nauczyłem się na głos mówić o tym, jak się czuję. (…) Na planie czułem się wyjątkowo oceniany ze względu na to, że po prostu było tam bardzo dużo kamer i bardzo dużo dorosłych ludzi wokół mnie, którzy byli przemęczeni i wiecznie po prostu podkurzeni trochę, bo jak ktoś grał na planie, to wie, że opóźnienia są tam naprawdę normalne. (…) Przez to, że grałem w „M jak miłość” też omijałem sporo wydarzeń w szkole (...) i myślę, że to mogło mnie trochę oddalić od innych. (…) Teraz nauczyłem się być sobą i pokazywać innym, jaki naprawdę jestem, i mówić na głos o swoich emocjach. Myślę, że włożyłem dużo pracy w to, aby się siebie nie wstydzić i czuć się ze sobą pewnie. Granie w „M jak miłość” na pewno wpływało na mnie przez bardzo długi okres mojego życia, ale myślę, że już teraz nie wpływa to tak jak kiedyś
Najgłupsze wątki w polskich serialach. Amnezje, duchy i śmierć w kartonach
Źródło: Meloradio.pl/Pudelek/Fakt/Plejada