Nowe ustalenia ws. śmierci Łukasza Litewki. Cała prawda o sprawcy wypadku
Poznaliśmy nowe ustalenia prokuratury ws. śmierci Łukasza Litewki. Dziennikarzom udało się porozmawiać ze sprawcą wypadku, w którym zginął poseł Lewicy. „Nie chciał tego zrobić. Nie zabiłby człowieka” - broniła kierowcę jego żona.
- Prokuratura przekazała nowe ustalenia ws. wypadku, w którym zginął Łukasz Litewka.
- Co dalej ze śledztwem ws. śmierci Łukasza Litewki? Nowe informacje z prokuratury.
- Porozmawiali ze sprawcą wypadku, w którym zginął Łukasz Litewka. „Ludzie bali się z nim jeździć”.
Prokuratura przekazała nowe ustalenia ws. wypadku, w którym zginął Łukasz Litewka
Trwa śledztwo ws. śmierci Łukasza Litewki. Cały czas poznajemy nowe szczegóły wypadku, w którym zginął poseł Lewicy. Jeszcze niedawno śledczy skupiali się na zabezpieczeniu nagrań z monitoringu, ekspertyzach telefonów uczestników zdarzenia i rozważali przeprowadzenie eksperymentu procesowego. Z kolei sprawca wypadku wyszedł z aresztu za kaucją i trafił pod ochronę policji. 57-letni kierowca przyznał się do popełnionego czynu, po czym usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym, za co grozi od 6 miesięcy do 8 lat więzienia. Dziennikarzom „Uwagi!” TVN udało się porozmawiać z mężczyzną.
Co dalej ze śledztwem ws. śmierci Łukasza Litewki? Nowe informacje z prokuratury
W ostatnich dniach sporo kontrowersji wywołała informacja, że sprawca wypadku, w którym zginął Łukasz Litewka nie stracił prawa jazdy. - Zatrzymanie uprawnień odbywa się przede wszystkim w trybie administracyjnym, chyba że zachodzą przesłanki określone w ustawie Prawo o ruchu drogowym oraz ustawie o kierujących pojazdami. (…) Jeśli prokuratura stwierdzi, że są przesłanki ku temu, żeby te uprawnienia zostały cofnięte wobec 57-latka, to będzie w tym kierunku działać - tłumaczył w Fakcie prok. Bartosz Kilian.
Poznaliśmy też pierwsze wyniki eksperty telefonu Łukasza Litewki. Okazuje się, że w chwili wypadku prowadził rozmowę telefoniczną przy użyciu słuchawki. - Jechał prawidłowo i był trzeźwy. (…) Wszystko wskazuje na to, że przez cały czas rozmawiał z użyciem słuchawki. (…) Nie było więc takiej sytuacji, że przytrzymywał telefon w ręku - podkreślono. Prok. Bartosz Kilian dodał, że „rozmowa toczyła się między godz. 13:00 a 13:14 i została przerwana na skutek zdarzenia”. Przypomnijmy, że zgłoszenie wypadku wpłynęło o 13:17 z telefonu kierowcy samochodu, ale dzwonił świadek zdarzenia, gdyż w wyniku szoku 57-latek nie był w stanie skorzystać z komórki.
Porozmawiali ze sprawcą wypadku, w którym zginął Łukasz Litewka. „Ludzie bali się z nim jeździć”
Faktu ustalił, że Prokuratura Rejonowa w Dąbrowie Górniczej przeszukała mieszkanie kierowcy, który spowodował tragiczny wypadek. Z uwagi na dobro postępowania nie ujawniono, jakie materiały dowodowe zabezpieczono. Tymczasem dziennikarzom „Uwagi!” TVN dało się porozmawiać z 57-latkiem i jego żoną. - Miałem okazję być w mieszkaniu sprawcy. Nie było łatwo się tam dostać, bo to są bardzo przestraszeni ludzie, którym zawalił się cały świat. (...) Dopiero potem kobieta zdecydowała się opowiedzieć o swoim mężu. (...) Przestała pracować, on stracił pracę. On mi powiedział, że dla niego jedyna szansa w tym momencie to modlić się za Łukasza Litewkę i za to, co będzie dalej - opowiadał Tomasz Lusawa w „Dzień Dobry TVN”.
On był przemęczony. Nie chciał tego zrobić. Nie zabiłby człowieka. Gwarantuję, nie zrobiłby tego. To był nieszczęśliwy wypadek. Myślał, że to jakiś ptak mu wleciał i uderzył w szybkę. Wyszedł z tego samochodu i nie widział, że tam jest człowiek. Dopiero jak zauważył rower, to mówił, że coś jest nie tak. (...) To dobry człowiek. Nie skrzywdziłby nikogo
Sprawca wypadku, w którym zginął Łukasz Litewka odmówił rozmowy przed kamerami, ale opowiedział dziennikarzom „Uwagi!” TVN o tragicznym zdarzeniu. - Rozmawiałem z nim przez dwie godziny. (...) Po rozmowie z tym człowiekiem wierzę mu, że to nie było celowe działanie, że to był wypadek. On naprawdę w tej rozmowie tego bardzo żałował. Nie chciał mówić o szczegółach, ale powtarzał, że jedynie może się za niego modlić, że nie chciał tego zrobić. W jego oczach nawet nie było smutku, to było takie przerażenie, niepewność. Patrząc na tego człowieka, było widać, że przeżywa dramat - padło na antenie TVN.
Reporterom „Uwagi!” TVN udało się też dotrzeć do znajomych 57-latka, którzy rzucili nowe światło na tragiczny wypadek. Co powiedzieli o podejrzanym? - Wielokrotnie mówiłem mu: „Idź do lekarza, zrób sobie badania, bo coś z tobą jest nie tak”. A on zawsze dziwnie patrzył i dziwnie się uśmiechał. Kiedyś był kierowcą, tylko że zabronili mu prowadzić samochód, bo ludzie bali się z nim jeździć. Kolega mi opowiadał, że on prawie dwa razy do sklepu wjechał, bo zamiast jechać do przodu wrzucił wsteczny. W ogóle nie uważał na drodze. Był nieodpowiedzialny, rozproszony, jakby rozkojarzony. Bardzo niebezpiecznie jeździł. Wszyscy na niego cały czas krzyczeli, żeby uważał - ujawnił rozmówca programu TVN.
Mroczna historia Dagmary Kaźmierskiej. Zaczęło się od wyjazdu do USA
Źródło: Meloradio.pl/Fakt/Uwaga TVN