Siłą wnieśli ją na pokład. Aaliyah zginęła minutę po starcie samolotu
Aaliyah miała przed sobą wielką karierę jako wokalistka i aktorka. Zginęła tragicznie w wieku zaledwie 22 lat. Wszystko przez najbliższych współpracowników, którzy uśpili ją i siłą wnieśli na pokład przeładowanego samolotu.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak wyglądały początki kariery Aaliyah?
- Co wydarzyło się podczas tragicznego lotu samolotem Aaliyah?
- Dlaczego Aaliyah odmówiła wejścia na pokład samolotu i jak doszło do katastrofy?
- Co wykazało śledztwo w sprawie katastrofy lotniczej Aaliyah?
Aaliyah Dana Haughton miała wszystko, by zrobić wielką, trwającą wiele lat międzynarodową karierę. Świetny głos, uroda, znajomości i pierwsze, bardzo dobrze przyjęte albumy, które sprzedawały się w kilkumilionowych nakładach. Niestety Aaliyah miała też potężnego pecha do ludzi. I ten pech sprawił, że przez swoich najbliższych współpracowników zginęła w wyjątkowo tragicznych okolicznościach. Miała tylko 22 lata, gdy została siłą wniesiona na pokład samolotu. Kilka minut po starcie maszyny już nie żyła.
Aaliyah mogła być sławą na miarę Rihanny czy Beyoncé
Aaliyah Dana Haughton urodziła się w Brooklynie w Nowym Jorku. Jej matka była piosenkarką i to ona odkryła talent córki, w co wcześnie zaczęła inwestować. Gdy dziewczynka miała 11 lat, wzięła udział w programie telewizyjnym Star Search, którego nie wygrała, ale dzięki któremu została zapamiętana. W kolejnych miesiącach występowała na scenie razem ze swoją ciotką Gladys Knight, której mężem był producent muzyczny Barry Hankerson. Wkrótce nawiązali zawodową współpracę.
Już w 1992 roku, jako trzynastolatka, Aaliyah zaczęła pracę nad swoim debiutanckim albumem. Tu pojawiają się pierwsze duże kontrowersje wokół wokalistki. Nastolatka muzykę tworzyła z dziesięć lat starszym kompozytorem R. Kellym, z którym miała wziąć ślub w wieku zaledwie piętnastu lat. Gwiazda uparcie zaprzeczała tym informacjom, jednak dokumenty hrabstwa Cook w Illinois potwierdzają, że byli małżeństwem przez dwa miesiące.
Debiutancki album Aaliyah, "Age Ain't Nothing but a Number", ukazał się w 1994 roku i szybko uzyskał w USA status platynowej płyty. Kolejny krążek ukazał się dwa lata później i pokrył się podwójną platyną. W 1997 roku Aaliyah debiutowała jako aktorka, nagrywała też piosenki do filmów. Za kawałek "Journey to the Past" z filmu "Anastazja" otrzymała nawet nominację do Oscara.
Swój trzeci i ostatni album pt. "Aaliyah" wokalistka wydała w lipcu 2001 roku. Miesiąc później nagrywała teledysk do promującej płytę piosenki "Rock the Boat". Zdjęcia odbyły się na Bahamach, po pracy załoga miała wracać do oddalonego o 80 kilometrów Miami. Na lotnisku doszło jednak do kłótni.
Brutalnie zamordowane gwiazdy. Ich życia przerwano u szczytu kariery
Aaliyah zginęła w katastrofie samolotu. Na pokład została wniesiona siłą
Pilot miał oświadczyć, że nie poleci, bo samolot - Cessna 402B - jest znacząco przeładowany. Jak się później okazało, o aż 320 kilogramów. Po chwili mężczyzna niespodziewanie zmienił jednak zdanie i ogłosił start maszyny. Aaliyah usłyszała wcześniejszą kłótnię i oświadczyła, że na pokład nie wejdzie. 22-latka nie lubiła latać, teraz bała się jeszcze bardziej niż zwykle. Wróciła do taksówki, powiedziała współpracownikom, że boli ją głowa i zażyła tabletkę przeciwbólową, którą dał jej ktoś z drużyny. Okazało się, że została okłamana - wokalistka połknęła środek nasenny. Chwilę później, mimo wcześniejszych protestów, została siłą wniesiona do samolotu.
O tym, że Aaliyah sprzeciwiła się podróży przeładowaną Cessną, opowiadał po latach Kingsley Russel. Mężczyzna w 2001 roku miał 13 lat i pomagał jako bagażowy zespołu. Widział i słyszał całe zajście na lotnisku. "Była wniesiona na pokład siłą, nie wyraziła na to zgody" - wspominał po latach. Samolot z nieprzytomną Aaliyah wzniósł się, na chwilę zawisł w powietrzu i po minucie runął w dół. Nikt nie przeżył katastrofy - zginęło w niej ośmiu pasażerów i pilot. Ciało wokalistki znaleziono kilkanaście metrów od rozbitej Cessny, było przypięte pasami do wyrwanego z maszyny fotela.
Kobieta doznała poważnego urazu głowy i rozległych oparzeń, biegli ustalili, że nie miała szans na przeżycie. Śledztwo w sprawie katastrofy wykazało, że maszyna była znacząco przeciążona, a pilot Luis Morales III nie posiadał uprawnień do jej sterowania - jego licencja była sfałszowana. Co więcej, zatrudniono go kilka godzin przed startem, a w jego krwi stwierdzono obecność alkoholu i kokainy.
Źródło: Melo/CBS/Onet