advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:

Spór o szafę preludium do wojny? W „Sanatorium miłości” robi się gorąco

2 min. czytania
03.03.2025 14:35
Zareaguj Reakcja

Nowe „Sanatorium miłości” zapowiada się naprawdę bosko. Przebojowi bohaterowie, piękna lokalizacja, humor, otwartość, ale też… dramy. Do pierwszej doszło już w premierowym odcinku. Czy żarciki zmienią się w wojnę?

"Sanatorium miu0142ou015bci" TVP fot. "Sanatorium miu0142ou015bci" TVP

Śmiechu warte w „Sanatorium miłości”. 7. edycja zapowiada się bosko

Za nami start 7. edycji „ Sanatorium miłości”. Tym razem hitowa produkcja TVP zawędrowała na Mazury. Czy Mikołajki będą miejscem, w którym narodzą się nowe miłości? Bohaterowie edycji to naprawdę niezłe ziółka. Każdy z nich lubi tańczyć i otwarcie podchodzi do życia, z którego czerpać chce garściami. Podczas randek zapoznawczych doszło już nawet do pierwszych deklaracji. Na śmiałe amory zebrało się Ani i Edziowi, którzy już po chwili zaczęli omawiać kondycję tego i owego.

Jeden odcinek wystarczył, aby przebojowa Anna nie tylko podbiła serca widzów, lecz także podpadła Eli. Obie panie są matematyczkami i nie dają sobie w kaszę dmuchać. Ela dała się poznać widzom jako osoba radosna i szczera, ale trzymająca się własnych zasad. Gdy zobaczyła odważną kreację Ani na łódkę trochę się zgorszyła. – Masz taką profesję jak ja i pamiętaj, to do czegoś zobowiązuje – padło w stronę wyluzowanej uczestniczki.

Redakcja poleca

Pierwszy odcinek i już pierwsze zgrzyty

Potem było tylko lepiej, bo okazało się, że uczestniczki trafiły do jednego pokoju. Spokojnie było tylko przez chwilę – gdy oglądały miejscówkę i zachwycały się widokiem na jezioro. Potem zaczął się spór o szafę.

– Nie ma dla mnie szafy! Ania, no ty rozpakowujesz, co tam jest, a ja nie mam szafy. No Ania! – krzyczała Elżbieta.

– Nie wiem, ja tę szafę sobie już zaklepałam – odpowiedziała Ania ze śmiechem.

– Nie, nie, nie, nie, nie, nie, słuchaj nie. Tu jest pół na pół i koniec. Nie ma gadki. Patrz, o… dla mnie jeszcze dwa wieszaczki i dla ciebie dwa wieszaczki (śmiech). No i jest elegancko – mówiła Ela, anektując połowę wnętrza szafy.

Choć uwagi Eli nie były raczej złośliwe, Ani chyba powoli zaczęły działać na nerwy. Wyluzowana seniorka uznała, że odcina się od życia zawodowego poza szkołą i to zdecydowanie odróżnia ją od Elżbiety.  

– Ona jest matematykiem, a ja jestem nauczycielem matematyki. Różni się to tym, że ona ciągle jest nauczycielem matematyki, a ja to odcinam – zwierzała się Anna.

Źródło: Melo/Sanatorium miłości

logo STORIES