advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:

Wraca sprawa ataku na Viki Gabor i jej ojca. Dariusz Gabor miał grozić kierowcy

3 min. czytania
15.01.2025 09:50
Zareaguj Reakcja

Viki Gabor i jej tata nie stawili się na wtorkowej rozprawie ws. czerwcowego ataku. Oskarżony odwołał się do wyroku i twierdzi, że prowodyrem całej sytuacji był Dariusz Gabor. Ojciec Viki miał zachowywać się agresywnie. Doszło do gróźb i rękoczynów.  

Viki Gabor fot. Aliaksandr Valodzin/East News
  • 11 czerwca 2024 roku Viki Gabor i jej tata zostali zaatakowani na jednej z ulic warszawskiej Ochoty.
  • Na drodze doszło do awantury, gdy Dariusz Gabor i kierowca samochodu marki renault zajechali sobie drogę. Między mężczyznami wybuchła kłótnia, a potem doszło do rękoczynów. Ojciec Viki został uderzony w twarz i potraktowany gazem. Substancja dostała się również do oczu gwiazdy.
  • Oskarżony w sprawie Mateusz M. w połowie sierpnia usłyszał wyrok. Mężczyzna odwołał się od decyzji sądu. Na jaw wychodzą nieznane fakty. Dariusz Gabor miał grozić Mateuszowi M.

Viki Gabor i jej ojciec zaatakowani w Warszawie

Sprawa ataku na Viki Gabor i Dariusza Gabora wciąż nie doczekała się zakończenia. Oskarżony o popełnienie przestępstwa z art. 157 KK Mateusz M. odwołał się od wyroku sądu, który usłyszał w połowie sierpnia. Wówczas Sąd Rejonowy dla Miasta Stołecznego Warszawy skazał go na sześć miesięcy ograniczenia wolności, 20 godzin tygodniowo prac społecznych oraz zapłatę dwóch tysięcy złotych nawiązki.

Sprawa wróciła na wokandę 14 stycznia 2025 roku. Oskarżony Mateusz M. twierdzi, że to nie on był prowodyrem całej sytuacji. Mężczyzna zeznał w sądzie, że Dariusz Gabor zajechał mu i uderzył w jego samochód. Potem zaczął mu grozić, a po wyjściu na ulicę zaatakował auto oskarżonego.

– Staliśmy w korku. Zauważyłem auto, które agresywnie próbuje się wcisnąć pomiędzy jadące pojazdy. Kierowca zjechał ze swojego pasa, przekroczył linię ciągłą i uderzył w mój samochód. Potem otworzył szybę i zaczął do mnie krzyczeć: „Rusz, ku*wa, to zobaczysz, co się stanie”. Cofnął auto, zajechał mi drogę i wysiadł na ulicy. Był wulgarny, prowokował mnie i groził. Cały czas krzyczał, po czym zaczął kopać moje auto, szarpać za lusterko i inne elementy samochodu. Przestraszyłem się tego mężczyzny. Nie wiedziałem z kim mam do czynienia. On wrócił po chwili do swojego auta, a ja wziąłem gaz, podbiegłem do niego i psiknąłem go w twarz, i uderzyłem. Nie wiedziałem bowiem, czy idzie po jakieś narzędzie, żeby ponownie wrócić i uszkodzić mi samochód – mówił Mateusz M., który nie przyznaje się do zarzutów.

Redakcja poleca

Na jaw wychodzą nowe informacje w sprawie. Ojciec Viki Gabor może zostać doprowadzony do sądu przez policję

Przypomnijmy, że menadżer Viki Gabor do tej pory utrzymywał, że to gwiazda i jej ojciec zostali brutalnie zaatakowani przez kierowcę. Poszkodowani utrzymywali, że Gabor najpierw został spryskany gazem, potem wyciągnięty z samochodu i pobity przez Mateusza M.. „Super Express” donosi, że z wersją oskarżonego pośrednio zgadzają się zeznania kilku świadków. Moment ataku Gabora na samochód Mateusza M. uchwyciły również miejskie kamery, o czym już kilka miesięcy temu informowali funkcjonariusze policji.

– Na nagraniu z kamer, do którego dotarliśmy, widać, jak 53-latek uderza pięścią w pojazd. Nie mamy jednak wiedzy, czy miało to miejsce przed, czy po tym, jak został zaatakowany gazem – przekazano Pudelkowi. 14 stycznia Viki Gabor i jej ojciec nie pojawili się na rozprawie. Z tego względu sędzia Marcin Niedźwiecki postanowił ukarać oskarżyciela karą 2000 złotych. Następną rozprawę w sprawie ataku na gwiazdę i Dariusza Gabora wyznaczono w marcu. Jeśli ojciec Viki ponownie nie pojawi się na sali rozpraw, może zostać ukarany kolejną karą pieniężną, zatrzymaniem i przymusowym doprowadzeniem do sądu przez policję.

Źródło: Melo/Super Express/Pudelek

logo STORIES